Flightless Bird


Zróbmy więc prywatkę jakiej nie przeżył nikt... 2012-04-27 10:36:49

Dzisiaj zakończenie roku, jutro impreza. Będę tęsknić za moją klasą. Te trzy lata były intensywne i zajebiste.
Dzisiaj kilka razy rzygnę, kiedy wspomną o maturze, ale to nic. Już niedługo będę mieć to wszystko za sobą. Jeszcze tylko muszę zrobić prezentację i poczytać wszystkie streszczenia. NA PEWNO mi się uda :))))

skomentuj (1)

Tonight we are young... 2012-03-31 14:17:32

Czuję, że zaprzepaszczam swoją młodość.

skomentuj (0)

To samo od nowa, to samo od nowa... 2012-03-24 21:22:50

Wyjazd do Częstochowy zajebiście udany. Szkoda, że to tylko dwa dni i jedna noc.
Z jednej strony to fajne fascynować się mężczyzną, ale z drugiej to jednocześnie początek rozczarowania, które w końcu nadejdzie. Lepiej prędzej niż później.
Boże, czemu mnie to ciągle dotyka? Czemu nie mogę mieć świętego spokoju i robić tego, co powinnam? I w końcu dlaczego, jeżeli już tyle razy pokarałeś mnie tym stanem, nie możesz w końcu dać mi tego, czego chcę. Wiem, to "bluźniercze słowa", jakby to określił autor opracowania, które ostatnio przeczytałam, ale... zresztą nieważne. Pieprzę od rzeczy.

skomentuj (0)

ombre. 2012-03-10 20:54:45

Są zmiany. Nie tylko w kolorze włosów. Chyba w ogóle w postrzeganiu samej siebie. Zaczynam się przyzwyczajać i akceptować to, co zawsze sprawiało mi największy problem.

skomentuj (0)

Come on, skinny love just last the year... 2012-02-15 22:03:08



Bez zmian. No może oprócz tego, że spadł śnieg i ulepiłyśmy bałwana. I hate it.

skomentuj (0)

I wanna dance with somebody... with somebody who loves me... 2012-02-12 18:37:41

Pogubiłam się. Sama już nie jestem świadoma mojej postawy wobec tej sytuacji. Nie panuję nad tym czego chcę. Całymi dniami mam ochotę leżeć, słuchać dołującej muzyki i ryczeć. No, ale nie mogę. Nie mogę nawet uzewnętrzniać mojego stanu, bo od razu pojawią się pytania. Nie chcę się nikomu tłumaczyć z moich myśli i nastroju. A więc znowu muszę udawać, że wszystko jest OK, uśmiechać się i robić to, co do mnie należy.
Coraz trudniej mi szczerze rozmawiać z ludźmi. Może dlatego, że nie ma już z kim?

skomentuj (0)

hey, you... 2012-02-07 20:34:35

Potrzebuję kogoś, kto da mi siłę. Kto mnie przytuli i powie, że dam radę. Tylko tyle.

skomentuj (0)

ACTA katarakta... 2012-01-23 21:00:24

Ciekawe kiedy pousuwają nasze blogi, bo coś tam. Kiedy słyszę pana L. i innych mędrców jego pokroju twierdzących, że hakerzy bronią złodziei, to robi mi się słabo. Zastanawiam się, czy ten pan w ogóle myśli nad tym co mówi, czy bezmyślnie pieprzy te swoje farmazony, żeby wejść w dupsko szefowi naszego szanownego rządu.

Pewnie. Niech nas okradają, odbierają wolność słowa, podwyższają ceny paliw i nie spełniają obietnic. A my będziemy ich popierać, ewentualnie siedzieć cicho, bo przecież inaczej być w Polsce nie może.

skomentuj (0)

Boję się... 2012-01-21 20:13:56

Strasznie się boję. Nie chcę umierać. Nie obawiam się tego, że zabraknie mnie na tym świecie... bo nie zabraknie. Niby komu, czemu? Boje się w moim egoizmie sama o siebie. Że któregoś dnia, w ostatniej sekundzie życia, pomyślę, że już nigdy nie będę częścią tego świata i rozpłaczę się, bo ujrzę przed oczami całe swoje nędzne, nic nie warte życie, w którym żadne z marzeń się nie spełniło. A potem umrę i nastanie nicość. I nie wrócę już nigdy do pewnych osób, miejsc i momentów, za którymi już teraz zaczynam cholernie tęsknić. Bez których czuję pustkę. Tego obawiam się najbardziej.

skomentuj (0)

hepi nju jer. 2011-12-31 19:42:01

Jak wiele rzeczy mam Jej jeszcze do powiedzenia. Chciałabym zabrać Ją nad morze, wywołać w Niej wspomnienia młodości, zabrać w podróż do starych czasów, wzbudzić nutkę sentymentalnych wspomnień o ludziach, miejscach i wydarzeniach, które już nigdy nie wrócą.

Chcę Jej powiedzieć, że była i jest najlepszą Babcią, chociaż wydaje jej się inaczej.

Życie jest tak krótkie i tak perfidnie mnie omija...

 

Szczęśliwego Nowego Roku.

 

skomentuj (1)

Ence pence, w której ręce? 2011-12-23 23:14:40

Tak naprawdę to w ogóle mi nie zależy, ale nie powiem tego nikomu.

 

 

 

 

 

 

Wesołych Świąt, tak pięknego, stwarzającego niesamowity klimat śniegu, jaki można było dzisiaj dostrzec za oknem i oby jak najmniej ludzi umarło z przeżarcia.

 

skomentuj (1)

. 2011-12-01 22:06:53

Nienawidzę, kiedy sama prowokuje takie sytuacje, a później stara się wzbudzić we mnie poczucie winy i udaje świętą.

Szukam odpowiedniego epitetu do określenia jej zachowania, ale w takich sytuacjach język polski staje się dla mnie ubogi.

skomentuj (0)

. 2011-11-29 18:49:06

Jest dobrze tak jak jest. Nie chcę się z nikim zaprzyjaźniać, wystarczą mi te weekendowe spotkania, rozmowy poważne i o pierdołach.

Jesienna nostalgia jak zwykle powoduje u mnie przemyślenia. Z każdym rokiem są coraz bardziej... realne? Dzisiaj wymagam od siebie zupełnie innych rzeczy niż rok temu, nie jestem wobec siebie taka surowa, może nawet siebie polubiłam. Infantylne postanowienia na temat miłości, przyjaźni i innych teoretycznie ważnych rzeczy nie są już dla mnie priorytetem w życiu, nie robię wszystkiego, żeby trzymać się swoich zasad, ale też nie popełniam grzechów przeciw swojemu sumieniu.

Czekam z niecierpliwością na koniec roku i maturę. Po tym całym zgiełku w końcu będę mogła przeczytać wszystkie książki, których lekturę odkładam od 2 lat. 

skomentuj (0)

Epic shit. 2011-10-23 19:38:36

A co, jeśli JA chcę przejść przez MOJE życie SAMA? Jeśli nie chcę faceta, bo nie wierzę, że spotka MNIE kiedyś miłość? Nie chcę się łudzić, mieć nadziei i skupiać nie na tym co trzeba, tylko po to, żeby może jednak kogoś poznać?

Nie nadaję się do związków, nie umiałabym się w czymś takim odnaleźć. Być może dlatego, że nie potrafiłabym znaleźć w tym swojej roli. Potrzeba ciepła i miłości jest mi już bardzo daleka.

Więc odczepcie się, przestańcie MI wmawiać, że niedługo na pewno kogoś znajdę. Czy nie pomyśleliście, że może JA tego nie chcę? Nie "pocieszajcie" mnie na siłę, bo to żałosne, niczego wam nie zazdroszczę.

Fuck.

skomentuj (0)

Już. 2011-10-20 20:36:06

We wtorek w końcu spięłam tyłek i zdałam ten egzamin. Prawko będzie za jakieś 2 tygodnie, a już chce mi się jeździć. Najbardziej cieszę się, że moja noga już więcej nie postanie w WORD-zie, że nie będę musiała kolejny raz słuchać tego nudnego gadania i patrzeć na zestresowanych ludzi.

Potrzebuję kilku dni spokoju po 5-dniowych odwiedzinach rodziny, wrzasku trójki dzieciaków i piciu. Muszę nadrobić zaległości w szkole, a nie mam na to najmniejszej ochoty i siły. 

 

skomentuj (0)

Mam być wdzięczna, za co - pytam się? 2011-08-30 00:03:33

Od kilku dni robi mi się niedobrze, kiedy patrzę na fajki. Chyba zaczynam się od tego uwalniać. Na alkohol też w ostatnim czasie nie mam ochoty. Piłam cały lipiec, czas w końcu odpokutować.

Nie wierzę, że to piszę, ale cieszę się, że wracam do szkoły. Zdaję sobie sprawę, że ten rok jest jednym z najważniejszych w moim życiu. Chcę go szybko zacząć i równie szybko skończyć z najlepszym na jaki mnie stać rezultatem. Mam nadzieję, że mój zapał nie ulotni się zbyt szybko i że będę potrafiła chociaż na ten jeden rok spiąć poślady i dać z siebie wszystko.

Czuję jak z dnia na dzień coraz bardziej dojrzewam, staję się odpowiedzialna, świadoma, mniej kapryśna, zaczynam "ogarniać". To cudowne uczucie mieć świadomość własnej, powolnej przemiany w dorosłą osobę, którą formalnie już od jakiegoś czasu jestem.

skomentuj (1)

PiH - Przyjaciele 2011-07-06 15:33:45

Nadal czuję się dobrze z moją samotnością. Spotykam się tylko z Anką, na gg nie gadałam z nikim od 5 dni.

Czuję tylko ogromny żal wobec tego, co się stało z naszą przyjaźnią. Ze mną i K. Nie mówię już o A. bo ona nigdy nie była tak naprawdę moją przyjaciółką. Teraz chyba powinnam się zastanowić czy K. też kiedykolwiek nią była.

Egzamin na prawko miałam w zeszły piątek, trzy dni później szłam do pracy. Od tego czasu (i duużo wcześniej) nawet się nie odezwała, nie spytała czy zdałam, jak w robocie i w ogóle co tam u mnie.

 

"To przyjaźń? Może lepiej o tym nie mówmy.
Te słowa chrzęszczą jak szkło pod podeszwą,
trzeszczą? Chuj z tym, jebać to zresztą."

skomentuj (1)

Gawiedziowstręt, źle się czuję w tłumie... 2011-06-28 23:21:44

Chyba jestem największym outsiderem, jakim tylko można być.

Bo chyba nie można posiadać większej nieumiejętności porozumiewania się z ludźmi od tej, którą reprezentuję ja.

Ale nie narzekam, wręcz przeciwnie. Męczą mnie czasem moje własne myśli, ale ułożyłam sobie w głowie taki świat, w jakim zawsze pragnęłam żyć. Czuję, że naprawdę jestem wolna.

skomentuj (0)

I'm still in love with Judas... 2011-05-29 22:50:00

Kupiłam sobie 2 lakiery: jeden w kolorze mięty, drugi czarny "pękający".

Kupiłam sobie buty na 10 cm-owym koturnie. Będę w nich chodzić wśród wielkoludów, bo razem z nimi osiągnę 186 cm wzrostu.

Kupiłam sobie zajebistą torbę, jakby zrobioną dla mnie.

 

Więc dlaczego nie jestem szczęśliwa? Przecież normalnie po takich zakupach byłabym najszczęśliwszą osobą na świecie.

Dlaczego ciągle czekam, aż coś się w tej sprawie zmieni, a nie potrafię tego zamknąć i cieszyć się z rzeczy, które kiedyś sprawiały mi przyjemność?

Przez to wszystko znowu przytyłam. Słodycze popijane colą i codzienne wyjścia na piwo, tudzież inny alkohol z A., były formą ucieczki. Nie wchodzę na wagę, ale czuję, że jestem cięższa o jakieś 5 kg.

Znowu muszę się odchudzać.

skomentuj (1)

do not stand at my grave and weep, I am not there, I do not sleep... 2011-05-28 09:01:46

Mama powiedziała mi, że zrobiłam się agresywna. A niby jak mam nie być, skoro wszystko i wszyscy mnie wkurwiają?

Ludzie przestali się liczyć z moim zdaniem, a ja nawet na to nie reaguję, bo wiem, że to nic nie da. Bo oni tacy są. Niekonsekwentni, zdradzieccy, samolubni pierdoleni egoiści.

Mogę tylko tłumić to wszystko w sobie, nic więcej.

 

Skończyłam kurs na prawo jazdy, 24.06 mam egzamin.

Ciekawe za którym razem zdam.

Wezmę sobie jeszcze dodatkowe jazdy, ale wątpię, że to mi w czymś pomoże.

 

Wczoraj byłam na Juwenaliach, ale musiałam się zmyć, zanim Strachy w ogóle zaczęły grać. To są właśnie uroki mieszkania poza Poznaniem. Cud, że po tych 5 piwach w ogóle wróciłam do domu.

Dzisiaj jadę z Pauliną na kręgle, może do kina... jak mi się nie chce.

Denerwuje mnie fakt, że nadchodzą wakacje. Nie jestem jeszcze na nie gotowa (???).

skomentuj (0)

2011-05-16 19:13:43

Minęły już ponad 3 miesiące, a ja nadal o nim myślę.

Chcę wiedzieć co nim pokierowało, dlaczego podjął taką decyzję.

Co ja mam do cholery zrobić, żeby mi to wytłumaczył?

skomentuj (0)

Chciałabym... 2011-04-15 23:41:45

... znów się zakochać.

skomentuj (1)

wiosna, wiosna, wiosna, ach, to ty! 2011-03-12 10:28:58

Aż nie chce się wierzyć, że minął już tydzień... dwa tygodnie...

Idzie wiosna. Tak bardzo ją uwielbiam.

skomentuj (1)

... 2011-03-07 19:05:18

Impreza się udała. Było naprawdę zajebiście. Myśli o nim jakoś zbledły pod wpływem alkoholu.

A teraz? Teraz wcale nie jest lepiej.

skomentuj (0)

9 crimes. 2011-03-02 21:21:49

To przygnębiające. Ta niemoc, kiedy się czegoś bardzo chce, ale choćby zrobiło się wszystko, to nigdy się tego nie osiągnie, bo jest to zależne od drugiej osoby.

Jeśli ktoś z mojej rodziny/znajomych przeczyta tego bloga, będzie wiedział co działo się w mojej głowie i sercu przez ostatnie 2 lata i zrozumie moje ewentualne dalsze poczynania. Nie chcę tak dłużej żyć, nie wytrzymałabym kolejnego zawodu, ciągłej rutyny i życia w ciągłej nienawiści do samej siebie. Zmieniając swoje życie, zmienię też życie swoich bliskich, ale w gruncie rzeczy wyjdzie im to na dobre. Oni nie mają takiej mocy, aby dać mi to, czego potrzebuję, choć wiem, że daliby mi wszystko co sami posiadają. Dlatego też podjęłam taką decyzję. Daję sobie kilka miesięcy. Jeśli nic się w ciągu nich nie zmieni, zrobię to, co zrobić powinnam.

Nie jest to podyktowane chwilowymi emocjami. W końcu przez ostatnie 2 lata rzadko trafiał się dzień, w którym nie skorzystałabym z możliwości strzelenia sobie kulką w łeb. Cóż, kpiłam z Wertera i Kordiana i innych im podobnych, a sama jestem romantyczną idiotką. Przewrażliwioną, pewnie nawet chorą psychicznie, choć póki co nic takiego nie stwierdzono. Ileż to razy myślałam o samobójstwie - to z pewnością jest objaw choroby. 

Nie wytrzymuję. Łzy nie pomagają, nie mogą ulżyć w tej żałości. Chciałabym się zabić, ale boję się, że stracę coś pięknego, co może mnie jeszcze spotkać w tym beznadziejnym życiu. Jak widać mam jeszcze nadzieję - póki będą się we mnie znajdować jej najmniejsze drobinki, nie poddam się.

skomentuj (1)

Nasram ci na wycieraczkę. 2011-03-01 16:01:31

No tak. To przecież byłoby nienormalne w moim pieprzonym życiu, gdyby coś się udało.

Nieco ponad tydzień znajomości i już jakieś pierdolone komplikacje.

Znów to uczucie. Chciałabym umrzeć, już nigdy więcej tak się nie czuć. Mówię tak po raz enty, ale za każdym razem myślę nad tym coraz poważniej. Chcę wyjść z domu i zrobić to. Pożegnać się z najbliższymi, a potem odejść. A później niech się dzieje co chce.. przecież gorzej już i tak być nie może.

skomentuj (0)

Love is in the air... ? 2011-02-27 00:19:42

Do spotkania z A w końcu doszło. Zaprosiłam go nawet na sobotnią osiemnastkę.  

K. i D. gadały z nim co prawda tylko przez 20 min, jednak stwierdziły, że jest "inteligentny, przystojny i rozmowny". Myślę identycznie, ale mam w sobie blokadę, która uniemożliwia mi choćby wizję zbliżenia się do niego, nie mówiąc o samym procesie zbliżenia. 

Zasugerował mi, że mam się przygotować na pocałunek. W sobotę. Szczerze mówiąc nie wiem co mam zrobić. Może spróbuję i wtedy stwierdzę co tak naprawdę czuję? Poza tym planowanie pocałunku nie jest zbyt romantyczne.

Moja mama cieszy się, że poznałam kogoś nowego. I chyba w końcu mi uwierzyła, że nic nie czuję do W. 

Boję się, że już nikogo nie pokocham. Że to uczucie do W. wyczerpało mój życiowy limit miłości, którą mogę obdarować mężczyznę.

Z drugiej strony, myślę o A. całymi dniami. I tylko czekam aż się odezwie.

skomentuj (2)

Świat wypadł mi z moich rąk... 2011-02-23 10:17:11

Po raz czwarty piszę tę notkę. Sama nie wiem, co chcę w niej zawrzeć, ale mam potrzebę jej dodania.

Cóż to za stan. Z jednej strony miły, bo wiem, że komuś na mnie zależy, że jestem mu potrzebna. Z drugiej strony tysiące wątpliwości zaprzątają mi głowę i nie  wiem co mam z tym zrobić. Czy będę potrafiła go pokochać? Mam wrażenie, że po W. już nikogo nie obdarzę takim uczuciem. Nie chcę go zranić, bo również mi na nim zależy. Jak to wszystko ogarnąć?

D. mówi mi "spróbuj!", ale to wcale nie takie proste, jeśli nie chce się skrzywdzić albo jego, albo siebie. Z drugiej strony szkoda by było zaprzepaścić taką szansę na coś fajnego.

Od tych kilku dni żyję tylko rozmową z nim. Nic innego się dla mnie nie liczy. W chwili obecnej, kiedy nie mam z nim kontaktu, mam wrażenie, że za chwilę oszaleje. Na dodatek jestem chora, więc nie wiem czy planowane piątkowe spotkanie dojdzie do skutku. Chcę znów go zobaczyć...

skomentuj (1)

kropka 2011-02-20 22:13:21

Boże, spraw, żeby było dobrze. Czuję, że coś może z tego wyniknąć. Ale dlaczego podchodzę do tego z takim stoickim spokojem, z radością, ale bez ekscytacji? Może dlatego, że nie chcę się znowu przejechać?

Jest jeden fakt. Niepodważalny. Jeszcze z żadnym facetem nie czułam się tak dobrze jak z nim.

Boże, wysłuchaj mnie.

skomentuj (0)

. 2011-02-16 21:24:18

Spotkałam się z nią. Jest inaczej niż kiedyś, dlatego postanowiłam zamknąć tamten rozdział i rozpocząć wszystko od nowa, tak po prostu. Zaczynamy z czystą kartką. Mam nadzieję, że zapiszemy na niej kolejne cudowne chwile. Może znowu będziemy przyjaciółkami?

 

Nienawidzę facetów. Tak, ciągle to powtarzam, a tak naprawdę chciałabym to zmienić. Chciałabym dla odmiany znowu pokochać. Ale jak, skoro ci dookoła robią wszystko, aby mnie do siebie zniechęcić?

 

Moja fryzura to porażka. Nie lubię siebie.

skomentuj (1)