Podsumowanie

30 grudnia 2014

Dzisiaj przez cały dzień myślałam nad tym, co ważnego wydarzyło się w tym roku. Ostatecznie powstała poniższa lista:

  • Pierwszą rzeczą, która przychodzi mi na myśl są zaręczyny, ale to chyba nic dziwnego. W końcu 18.12 był jedną z najważniejszych dat w moim życiu.
  • Na drugie wydarzenie czekałam bardzo długo i nieco ponad rok temu dowiedziałam się, że moje marzenie niedługo się spełni. Byłam na koncercie mojej ukochanej Alexz z mężczyzną mojego życia. Wydawało mi się, że niczego więcej już mi w życiu nie trzeba, ale po kilku tygodniach wróciłam na ziemię ;) Nigdy nie zapomnę tych 30 minut.
  • Zdałam najtrudniejszy egzamin na studiach. Przez wszystkie lata nauki razem wzięte nie uczyłam się tyle, ile na niego. Uważam to za największy edukacyjny sukces.
  • Poznałam bliżej parę świetnych osób z mojego roku. Można powiedzieć, że stworzyliśmy całkiem zgraną paczkę, chociaż nie mogę ich nazwać przyjaciółmi, bo takich mam tylko dwóch – M. i H. W tym roku niestety śmiercią naturalną umarła przyjaźń z A. Nadal utrzymujemy kontakt, ale od czasu jak dowiedziała się, że jest w ciąży, a potem wyprowadziła, widziałyśmy się zaledwie kilka razy.
  • Od gimnazjum marzyłam o wyjeździe w Bieszczady, ale udało się to dopiero w tym roku. I w sumie się z tego cieszę, bo obecność mężczyzny mojego życia na pewno sprawiła, że pokochałam je mocniej niż gdybym była tam bez niego.
  • No i najważniejsze z tego wszystkiego – pogłębiająca się wciąż i wciąż miłość do M. Nie spodziewałam się, że można tak kochać. Dzisiaj wiem, że W. kochałam zupełnie inaczej – darzyłam go pierwszym, młodzieńczym, ale za to wieloletnim uczuciem. Nigdy o nim nie zapomnę, bo takich przeżyć się nie zapomina, ale dziś patrzę na to już inaczej. Nie czuję goryczy, żalu, nie jestem przepełniona smutkiem. Po prostu jest dla mnie wspomnieniem.
  • Dzięki tej miłości między mną a M. zaczęłam znowu otwierać się na ludzi. Powoli włączam emocje i nie mam gdzieś uczuć innych. Coraz częściej zauważam, że jestem bardziej wrażliwa i staram się nie doszukiwać w zachowaniu każdego człowieka złośliwości i negatywnego nastawienia do mojej osoby.

Był to bardzo dobry rok jeśli chodzi o pozytywne wydarzenia, chyba jeden z najlepszych w moim życiu. Jednakże nie ominęły mnie także negatywy. Tak więc:

  • Niedoczynność tarczycy. Zazwyczaj ludzie biorą leki i jest ok, ale oczywiście nie w moim przypadku. Od września lekarka nie dobrała mi odpowiedniej dawki. Męczę się z tym strasznie, puchnę, tyję, co godzinę mam inny humor, jestem całymi dniami zmęczona i wypadają mi włosy. Bardzo zależało mi na tym, aby tabletki „naprawiły” moje problemy z pamięcią i koncentracją, no i trochę naprawiły. Ale co z tego, skoro wszystko inne szwankuje…
  • Stres. Mnóstwo stresu. Tak jak wyżej napisałam, że ten rok obfituje w pozytywy, tak teraz piszę, że był to także najbardziej stresujący dla mnie rok. Od września było najgorzej, dziwię się, że nie wybuchłam i nie rozpadłam się na małe kawałeczki. Albo, że nie trafiłam do psychiatryka, ale to chyba tylko dzięki M.

 

Bilans, mimo wszystko, wychodzi na plus i z tego się cieszę. Chciałabym, aby w moim życiu zawsze było więcej tych dobrych rzeczy, ale żeby nie zabrakło też tych gorszych, bo są w życiu potrzebne.

W przyszłym roku chciałabym skończyć studia i rozpocząć magisterkę. Chyba wolałabym zaocznie, ale zobaczmy co los przyniesie. Jak co roku chciałabym schudnąć, ale tym razem mam dużą motywację – w sierpniu jedziemy z M. do Tunezji. Poza tym chciałabym aby wszyscy moi bliscy byli szczęśliwi – wtedy i ja będę :)

Szczęśliwego Nowego Roku!

Napisz odpowiedź


  • RSS