Zdania, które nie powinny, wypłynęły na powierzchnię.

19 marca 2015

Widziałam wczoraj W. Spotkaliśmy się z naszymi wspólnymi znajomymi. Właściwie to zastanawiałam się nawet czy nie odpuścić tego spotkania, bo przecież Bóg to jeden wie, co może się przy takiej okazji wydarzyć. Kiedy gadaliśmy sam na sam, poczułam się jakbym wróciła do początków naszej znajomości, kiedy potrafiliśmy rozmawiać ze sobą do nocy i ciągle było mało. Ciekawe co sobie myślał po tak długim czasie „rozłąki”, czy zastanawiał się w jakim miejscu bylibyśmy teraz gdyby kiedykolwiek dał mi szansę. Kiedy kładłam się spać byłam przekonana, że mi się przyśni. Nie myliłam się.

Jak to jest, że jestem szczęśliwa z M., kocham go i chcę z nim spędzić życie, ale jednak ciągnie mnie do W. Nadal, pomimo upływu lat. Może to ta nigdy niezaspokojona żądza miłości? Może w głębi duszy pragnę ziszczenia się tego platonicznego dziś uczucia żeby już nigdy nie myśleć o nim w TEN sposób? To chyba niemożliwe. Tego się nie zapomina.

Napisz odpowiedź


  • RSS