Resume

31 grudnia 2015

Ten rok był wyjątkowy, przełomowy w kilku ważnych kwestiach. Co roku robię podsumowanie, które później porównuję z tymi z poprzednich lat. I zawsze uświadamiam sobie, że każdy kolejny rok jest lepszy od poprzedniego. Teraz z pewnością też tak będzie, bo miało miejsce wiele kluczowych dla mojego życia wydarzeń. I tak jak zawsze czułam, że stoję w miejscu albo przesuwam się do przodu tylko odrobinę, tak w tym roku niewątpliwie osiągnęłam progres.

1. Skończyłam te, pożal się Boże, studia na tym, pożal się Boże, Uniwersytecie. Umiejętności jakieś tam są, papierek (co najważniejsze!) też. Dostałam możliwość odbycia 2-miesięcznego stażu za ponad 5 tys. (chociaż z początku miało być 8), oszukali nas na wszystkim, na czym tylko mogli, ale w konsekwencji i tak wyszłam na tym na +.

2. Zaczęłam zaoczne studia magisterskie + podyplomowe. Płacę w chui dużo, ale z własnej kieszeni, więc nikt nie może wywrzeć na mnie presji. Uczę się dla siebie i jeśli będę czuła, że chcę zrezygnować, to to zrobię.

3. Zaczęłam staż w OPS. Liczę na to, że po jego zakończeniu zostanę zatrudniona na umowę o pracę.

4. Planujemy ślub – na początku przyszłego roku ostatecznie „zaklepiemy” termin w lokalu, wybierzemy w końcu z pośród 2 fotografów i 3 zespołów te, naszym zdaniem, najlepsze i będziemy czekać do września 2017 :)

5. Po raz pierwszy byłam na wakacjach w Grecji. Pobyt uważam za jeden z najbardziej udanych w moim życiu.

6. 26.08 ukradli mi pierścionek zaręczynowy podczas kontroli bezpieczeństwa na Okęciu. Do dzisiaj mi smutno na samą myśl.

7. Przestałam się go bać. To najlepsza rzecz spośród tych wszystkich wymienionych wyżej. Zdecydowanie osiągnięcie roku.

8. Coraz rzadziej myślę o W. Traktuję go jak wspomnienie. Letnie, delikatne, ale bardzo wyraźne. Ale tylko wspomnienie.

9. Mówią, że im dłużej ludzie ze sobą są, tym mniej się kochają. Że pojawia się coraz więcej pretensji, żali i na końcu łączy ich tylko kredyt, dziecko albo przyzwyczajenie. Nie wiem jak będzie w naszym przypadku, ale jesteśmy razem już 3 lata a ja kocham M. coraz mocniej.

To chyba wszystko. Więcej grzechów nie pamiętam.

Napisz odpowiedź


  • RSS